O mnie

Często słyszę: "Tomasz Garbowski jest młodym człowiekiem..."

Czuję wówczas, że choć mam 32 lata, to przede mną wciąż sporo wyzwań. Jednocześnie mam też przecież świadomość tak wielu wydarzeń, sytuacji, doświadczeń jakie mnie dotychczas kształtowały i nadawały sens temu co robiłem. Każdy etap był swoistym poznawaniem życia i ludzi - za każdym razem z innej perspektywy. Dlatego wiem, że wciąż trzeba zdobywać wiedzę, doskonalić umiejętności. To proces, który nigdy nie powinien mieć końca. Kto uważa inaczej, pozostaje we władaniu pychy. A ta wiadomo - zawsze poprzedza klęskę.

Początki blisko natury

Przyszedłem na świat 7 stycznia 1979 roku w kluczborskim szpitalu. Moi  rodzice mieszkali najpierw w Krzywiczynach, a później w Komorznie, sympatycznej wiosce w powiecie kluczborskim. Tam spędziłem swoje dzieciństwo i zawsze chętnie tam powracam żeby "podładować życiowe akumulatory".

Nabrałem ogromnego szacunku dla trudu rolników. Zawsze ceniłem sobie bliskość natury, dobrze się czułem na wsi. Kontakty  z  serdecznymi ludźmi nauczyły mnie wrażliwości na problemy drugiego człowieka.

Nauka – obowiązek i przyjemność

Po ukończeniu Liceum Ogólnokształcącego podjąłem studia na Uniwersytecie Opolskim i 2003 roku uzyskałem na tej uczelni dyplom magistra historii.
W kolejnych latach studiowałem podyplomowo Stosunki europejskie w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, Zarządzanie jednostkami gospodarczymi na Uniwersytecie Wrocławskim oraz Problematykę rynków rolnych w Polsce i Unii Europejskiej w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.  

Studia kojarzą mi się przede wszystkim z intelektualną przygodą, której istotną częścią są kontakty z naukowymi autorytetami i wspaniałymi osobowościami, jak chociażby prof. Sławomirem Nicieją z Uniwersytetu Opolskiego, recenzentem mojej pracy magisterskiej. Jednocześnie nauczyłem się wielu bardzo przydatnych rzeczy, związanych z projektami inwestycyjnymi, funkcjonowaniem administracji, regulacjami prawnymi, zarządzaniem finansami. Przy tak wielkim tempie zmian w naszym życiu, wciąż pojawiających się nowych rozwiązaniach, pogłębianie wiedzy jest nie tylko przyjemnością lecz również obowiązkiem.

Z perspektywy asystenta i radnego

Jeszcze na studiach, aż do 2004 roku, dzięki pracy asystenta a następnie pełnomocnika Wojewody Opolskiego Elżbiety Rutkowskiej, miałem styczność z wieloma ważnymi sprawami dotyczącymi funkcjonowania regionu i samorządów. Swoją cząstkę aktywności wniosłem do  pierwszego i udanego  programu aktywizacji bezrobotnych na obszarach wiejskich. Robiliśmy to wspólnie z samorządami i Agencją Własności Rolnej Skarbu Państwa (obecnie Agencja Nieruchomości Rolnych). Uporządkowaliśmy problem pomników.
Z udziałem samorządów przeprowadziliśmy skuteczną kampanię na rzecz akcesji Polski do UE, czego dowodził chociażby pozytywny wynik referendum. Na miarę swoich ówczesnych możliwości byłem też zaangażowany w powstanie Izby Celnej w Opolu, Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W latach 2002-2006 zagadnienia samorządowe poznawałem też aktywnie z jeszcze innej pozycji -  radnego województwa. Pełniłem funkcję przewodniczącego komisji statutowej. Po kilku miesiącach funkcjonowania Sejmik przyjął nowy Statut. Udało nam się uporządkować wiele spraw, chociażby tych związanych z ochroną zdrowia. Mam tu na myśli tworzenie sieci szpitali i systemu dofinansowania tych placówek. Zadbaliśmy również o remonty wielu instytucji kultury jak m.in. Filharmonii Opolskiej, Teatru im. Jana Kochanowskiego. Nasze  województwo stawało się bardziej przyjazne inwestorom, a ja swoją  małą cząstkę wniosłem w dojście do skutku  inwestycji Cadberry w Skarbimierzu.

W tamtych czasach Sejmik był takim twórczym forum, gdzie nawet we własnym gronie potrafiliśmy się spierać o ważne sprawy dla regionu. Pomimo politycznych różnic, koalicyjnej formuły rządzenia, znajdowaliśmy dobre rozwiązania i wprowadzaliśmy je w życie.

Prawdziwe zarządzanie

W latach 2002 – 2005 miałem okazję nie tylko przyjrzeć się dogłębnie funkcjonowaniu kilku firm i instytucji lecz także uczestniczyć w podejmowaniu ważnych dla nich decyzji, związanych z bieżącym i perspektywicznym działaniem. Takie możliwości związane były z pełnionymi przeze mnie funkcjami wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej w Przedsiębiorstwie Komunikacji Samochodowej w Namysłowie, w Miejskim Zakładzie Komunikacji w Opolu a także w Wojewódzkim  Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Swoją wiedzę o zarządzaniu mogłem weryfikować w praktyce. Po takich doświadczeniach wiem jak ważną sprawą jest tworzenie przejrzystego prawa, tak by firmy mogły dobrze funkcjonować, skutecznie chronić i tworzyć miejsca pracy i wspierać rozwój gmin i regionu. Na przykład w WFOŚiGW stworzyliśmy nowe zasady udzielania pożyczek i wspierania samorządów oraz innych instytucji, podejmujących ekologiczne inwestycje.

Polityczna droga do stolicy

W listopadzie 2004 roku los rzucił mnie na głębokie polityczne wody. Zostałem wybrany szefem Opolskiej Rady Wojewódzkiej SLD, zaś w 2005 roku posłem na Sejm najpierw V, a obecnie VI kadencji.
 

Choć polityka może być pasją, prawdziwym wyzwaniem, to nigdy dla mnie  nie była wyłącznym sposobem na życie. Trzeba zachowywać pokorę. Jednocześnie jednak należy żmudnie krok po kroku znajdować dla siebie najbardziej efektywne pola aktywności. ?ycie parlamentarzysty jest nie tylko prawdziwą szkołą życia ale umożliwia też poznanie najważniejszych mechanizmów rządzenia państwem. Trzeba sobie radzić w relacjach z ministrami, innymi politykami, a także skutecznie zabiegać o interesy wyborców.